To był 21.10.15 r.
Poznałam wtedy pewnego chłopaka. Na początku nie wiedziałam kim on jest itd. o 13:40 podszedł do mnie i powiedział ''Hej'' odpowiedziałam. Poznałam go na rajdzie. Poprosiłam go żeby niósł mój plecak, zgodził się. Rozmawialiśmy 6 godzin. Podobno mu się spodobałam. Nie robiło na mnie to żadnego wrażenia aż do czasu. Około miesiąc po tym wszystkim spodobał mi się. Lubił to co ja więc szybko się zrozumieliśmy. Tego dnia po powrocie do domu od 19:34 do 1:04 pisaliśmy na Facebooku. To były rozmowy o wszystkim od ulubionego crossa po ulubione danie. Szczerze mówiąc on mnie nie interesował ale jak zwykle musiałam coś do niego poczuć. Było wszystko dobrze dogadaliśmy się bardzo dobrze. Pisaliśmy dniami i nocami. Nawet przytulaliśmy się. Powiedziałam mu co czuję. On nie zrozumiał i nie wziął tego na poważnie. Wtedy się wszystko zepsuło. Nie rozmawialiśmy, nie przytulaliśmy się nawet nie mówiliśmy sobie ''Hej'' dziś znam go 144 dni i 8 godzin. To była a nawet i jest najlepsza przyjaźni jaką z kimś zawarłam.
Kolejny wpis z tej serii powinien się ukazać za tydzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz