Tego dnia byłam lekko zdenerwowana mówiąc lekko mam na myśli trochę bardzo.
O godzinie 8:00 zjawiłam się w szkole. Poszłam na świetlicę i rozmawiałam z osobami z klasy.
Dostaliśmy czekoladę od matematyczki, ponieważ dobrze się po niej myśli.
Na rozluźnienie emocji poszliśmy z panią od świetlicy do sklepu na następnie na orlik.
O 9:00 zaczęłam pisać test. Jestem dyslektyczką więc pisałam w osobnej sali z 2 kolegami i koleżanką.
Szczerze? Ten ''dodatkowy czas'' wcale nam się nie przydał, gdyż i tak napisałam jak reszta klasy.
Zaczęłam od polskiego, bardzo zaskoczyło mnie że wypowiedzą pisemną była akurat kartka z pamiętnika.
Po polskim była matematyka tego to już naprawdę się bałam, ponieważ mam problemy z matematyką.
Około godziny 10:50 poszłam na świetlicę, ponieważ czekała na nas tam bułka i ciepła herbata.
Po zjedzeniu poszłam z klasą przed szkołę i jak zwykle oni zaczęli wariować.
O 11:45 był test z angielskiego który napisaliśmy w 30 min i jako dyslektycy mogliśmy wyjść i wracać do domu.
Zostało nam teraz czekanie na wyniki więc trzymajcie za nas kciuki!!!
Pozdrawiam :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz